Wsparcie biegowe

Wsparcie biegowe

Cześć Wam!

Już pod ostatnim wpisem dot. Półmaratonu we Wrocławiu zapowiedziałem, że chciałbym podzielić się z Wami na temat „supportu” biegowego, czyli innymi słowy – wsparcia osób najbliższych w dniu zawodów i nie tylko! Będzie krótko, ale na temat. Swoje przemyślenia podzielę na dwie części:

  • dzień zawodów;
  • dni zwykłych treningów.

Zacznę od wsparcia w dniu biegowym. Nie raz zdarza się, że lokalizacja zawodów, w których zdecydowaliśmy się brać udział, jest w miejscu oddalonym o parędziesiąt lub paręset kilometrów od naszego domu. Wtedy, jeśli nie decydujemy się na nocleg, trzeba wstać jeszcze wcześniej rano i dojechać do miejsca docelowego. Najczęstszym środkiem transportu w takim przypadku jest auto. Jeśli jest to nasz docelowy start w sezonie – dochodzi pewnie spory stres (przed normalnymi startami – tradycyjna adrenalina). Super, jeśli w takim dniu Wasz „support” biegowy (dziewczyna, koleżanka, znajoma, kumpel, brat – ktokolwiek) zdecydowałby się prowadzić auto za Was. Podczas podróży możecie spokojnie odciąć się i wyciszyć. Do tego nasz poziom stresu nie rośnie. W końcu ktoś nas „dostarczy” na start imprezy. Kolejne udogodnienie, które może nas spotkać, to fakt, że nie musimy korzystać z depozytu najczęściej oferowanego przez organizatora biegu. Możemy zaoszczędzić wtedy cenne minuty. Wszystko możemy wtedy zrzucić na „barki” osoby która z nami pojechała. Kolejna, jedna z najważniejszych rzeczy, od której powinienem właściwie zacząć, jest fakt, że mamy po prostu towarzystwo. Nasze myśli skupione są często na rozmowie z taką osobą. Możemy spokojnie podzielić się z obawami, czy doradzić się co do końcowego ubioru startowego, czy taktyki, którą będziemy stosować podczas biegu. Żyć, nie umierać. Osobiście, kiedy te wsparcie w dniu zawodów dostaję, to jest mi o wiele lżej – przede wszystkim pod kątem psychicznym. Nawet podczas biegu na ostatnich kilometrach niezłego kopa może dać to, że na mecie ktoś na nas oczekuje.

Warto poruszyć też temat wsparcia podczas normalnych treningów. Nie raz i nie dwa przytrafia się po prostu dzień, w którym nie chce się nam ruszyć na trening. W sytuacjach, gdy żadna motywacja nie działa, najlepiej po prostu wybrać się na trening w towarzystwie. Nie musi być to osoba, która również biega, ponieważ ciężko czasami dobrać kogoś, kto pobiegnie z nami trening w jasno określonym dla nas tempie i warunkach. Osoba ta może towarzyszyć nam swoją jazdą na rowerze (należy przy tym jednakże pamiętać, że organizatorzy większości biegów zakazują jazdy towarzyszącej rowerzystów na trasie), bądź jeśli trening wykonywany jest na bieżni, może po prostu kibicować z boku. Taki rodzaj wsparcia z pewnością może dać nam kopa na kolejne dni treningowe. To samo tyczy się długich wybiegań w przygotowaniach do maratonu. Kiedy już n-ty raz pokonujemy tę samą trasę, to nie może nam się przytrafić nic lepszego od czyjegoś towarzystwa. Czas wtedy zdecydowanie szybciej płynie oraz odciążamy naszą psychikę łatwiej znosząc kolejne kilometry.

Oczywiście są to moje osobiste odczucia. Nie każdy musi czuć temat wsparcia biegowego w ten sam sposób, co ja – stąd też zachęcam do dyskusji w komentarzach. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? Macie swojego kompana biegowego?

P.S.
Polska po zwycięstwo!

Pozdrawiam serdecznie,
biegajacyprogramista.pl

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Hi BiegającyProgramista!juz niedługo następna GONItwa.Chociaz to taki “krótki bieg “ale formę trzeba mieć.Myślę ze dobre przygotowanie jak również wsparcie od kompana biegowego są juz na TOP.Życzę dobrej pogody i miłych wspomnień.Pozdrawiam was serdecznie.Pa

    1. Dzięki “LOCO” (Tanty?). No forma na takie biegi zdecydowanie się przyda. Przede wszystkim siła! Dzięki za komentarz i również pozdrawiamy! 🙂

  2. Hi, strzał w samą setkę. Tak to ja.!!.Całusy dla was.!!!! Pa.

    1. Papa :)! Miłego weekendu.

Dodaj komentarz

seven − 3 =

Close Menu