Football’s coming Rome – czyli trochę o pokorze i porażkach

Football’s coming Rome – czyli trochę o pokorze i porażkach

Cześć.

     Wiem, że post o roztrenowaniu miał być ostatnim z serii nawiązujących do tegorocznych Mistrzostw Europy. Jednak wczorajszy mecz i cała otoczka wokół niego nie dały mi dużego wyboru – muszę coś o tym napisać! Krótkimi, ale moim zdaniem bardzo ważnymi tematami które chciałbym dzisiaj poruszyć są: pokora przed zawodami oraz umiejętność przegrywania. Do dzieła!

Pokora

     Większość z nas widziała, jakie sceny miały miejsce tuż przed rozegraniem finałowego meczu EURO 2020. Na kilka dni przed meczem angielskie media dudniły o tym, że futbol wraca do domu („Football is comming home”), pisząc o tym niejako w formie dokonanej, a przed samym meczem z powodu nadmiernej euforii połączonej z alkoholem doszło do niszczenia flag włoskich, rozbijania butelek czy bójek wszczynanych przez angielskich kibiców. Przepraszam. Kiboli. Wiem, że teraz większość z Was napisze, że to przecież nie piłkarze wykrzykiwali te hasła ani nie bili kibiców. Niemniej jednak chciałem ten przykład wykorzystać by pokazać, jak ważna w życiu, tak jak i w sporcie ważna jest pokora. Nadmierna pewność siebie może skończyć się tym, że zlekceważy się dany życiowy problem, bądź jak w przypadku biegania – przeciwników czy trudne warunki trasy. Oczywiście dobrze jest znać swoją wartość, niemniej jednak, według mnie do każdej rywalizacji należy podchodzić z pokorą.

W chwili gdy zaczynasz wierzyć w swoją własną wielkość, jesteś zgubiony.

1626030607_newFile-4
Jedna z dróg prowadząca na Wembley i porozbijane butelki. Źródło: The Anand Market

Godne przyjęcie porażki

     Są zawody do których przygotowujemy się miesiącami. Niektóre z nich kończą się pobiciem rekordu życiowego a niektóre porażką, czyli nieosiągnięciem założonego celu. Czy to powód, by nie uszanować tego, co się wydarzyło? Pamiętajmy, by z każdej porażki wyciągać wnioski i traktować to wszystko z należytym respektem. Na pochwałę zasługuje sam fakt podjęcia próby! Porażka może uczynić Cię silniejszym.

Thomas Edison

     Dowodem na to, że po wielokrotnych porażkach wciąż można odnieść sukces jest sam Thomas Edison, wynalazca żarówki:   

Uczyliśmy się o nim w szkole. Uczyliśmy się, jak przyczynił się do stworzenia obecnego świata, w którym żyjemy dzięki wynalezieniu żarówki elektrycznej. Niestety w szkole przy tak wielkich postaciach brakuje zatrzymania się i chwilowej refleksji o tym, co było "za kulisami” jego sukcesu. Edukacja Edisona skończyła się na etapie szkoły podstawowej - nauczyciele twierdzili, że nie odrabia prac domowych i zadaje za dużo pytań. Skończyło się to wyrzuceniem chłopca ze szkoły i rozpoczęciem edukacji domowej ze swoim ojcem. Wracając do żarówki - zanim ją wynalazł, miał 1000 wcześniejszych, nieudanych prób. Zapytany kiedyś przez dziennikarza jak się czuł odnosząc 1000 razy porażkę, odpowiedział: “Nie, ja nie odniosłem porażki 1000 razy. Żarówka była wynalazkiem o 1000 krokach.” .

10.-Thomas-Alva-Edison-człowiek-dzięki-któremu-zatarła-się-granica-miedzy-dniem-a-nocą.-1280x720
Thomas Edison. Źródło fotografii: pl.wikipedia.org

Podsumowanie

     Choć dzisiejszy wpis jest rekordowo krótki, to życzyłbym sobie, by rekordowo został przez Was zapamiętany. Ciężka praca, pokora i wyciąganie wniosków z porażki to klucz do sukcesu. Nie przegrywa ten, kto nic nie robi! Sukces buduje się na porażkach. W przypadku półmaratonu zabrakło mi kilka sekund, by złamać zakładany cel – czyli 1h30 minut. W przypadku maratonu przybiegłem na metę cztery minuty za późno. Osobiście traktuję to jako moje porażki lecz wiem, że to spowodowało, że jestem jeszcze lepszy w tym co robię i mimo, że jeszcze nie zrealizowałem zakładanych czasów wiem, że już przekułem te porażki w sukces. Jeśli przeżyłeś kiedyś jakąś porażkę, pochwal się nią w komentarzach i opisz w jaki sposób przekułeś ją w sukces.

Pozdrawiam serdecznie,
biegajacyprogramista.pl

Dodaj komentarz

fourteen + eleven =

Close Menu